Przez wieki ludzkość co jakiś czas musiała się zmagać się z epidemiami. O tych największych, zbierających najbardziej obfite żniwo jak chociażby cholera, dżuma, czarna ospa, hiszpanka, czy też ostatnia COVID-19 dobrze pamiętamy, przy czym wobec każdej epidemii byliśmy zwykle bardziej lub mniej bezradni. Wydawać by się mogło, że siejąca spustoszenie przed ponad stu laty hiszpanka czegoś ludzi nauczyła, a tymczasem przyszedł COVID-19 i nadal podejmowano tysiące mało efektywnych prób radzenia sobie, a przecież to już XXI wiek i tacy mądrzy jesteśmy…
Są też na świecie inne epidemie nie mające na swoim koncie ofiar śmiertelnych, ale zarówno ich globalny zasięg występowania jak i bezradność ludzkości stanowi o podobieństwach i o randze problemu. Takim przykładem jest epidemia krótkowzroczności dotykająca zwłaszcza dzieci.
Krótkowzroczność – co to takiego?
Krótkowzroczność (myopia) to taki stan zdolności skupiającej układu optycznego oka, w którym promienie równoległe (biegnące w nieskończoności) są ogniskowane przed, a nie na siatkówce. Ta wada wzroku dotyka nawet co trzecią osobę na świecie, a charakteryzuje się o wiele lepszym widzeniem z bliskich odległości, a ograniczeniem widzenia na odległości dalsze. Lawinowo na świecie przybywa krótkowidzów, przy czym na rozwój wady szczególnie narażone wydają się być dzieci w wieku szkolnym.
Jakie są przyczyny?
Problem może być spowodowany wieloma czynnikami, ale najczęstsze przyczyny rozwoju krótkowzroczności to:
- uwarunkowania genetyczne,
- uwarunkowania środowiskowe,
- zbyt częsta „praca z bliska”.
Aspekt genetyczny odgrywa pierwszoplanową rolę. Budowę dziedziczymy po przodkach, a oko krótkowzroczne w większości przypadków charakteryzuje się zbyt długą osią gałki ocznej w stosunku do siły łamiącej jej ośrodków optycznych. W przypadku występowania krótkowzroczności u jednego z rodziców istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia tej wady również u dzieci. Jeżeli obydwoje rodziców posiadają ten rodzaj wady wzroku, to ryzyko wystąpienia wady wzroku u dzieci wzrasta nawet trzykrotnie.
Pozostałe dwa elementy, czyli środowisko i zbyt częsta „praca z bliska” są ze sobą ściśle związane i wiążą się z rozwojem technologicznym i cywilizacyjnym. Obecnie dzieci i młodzież dorastają w społeczeństwie, w którym nowoczesna technologia stała się nieodłącznym elementem codziennego życia. Zwiększenie długości czasu ekspozycji na kontakt z ekranem cyfrowym stało się istotnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego ponieważ najmłodsi bardzo wcześnie zaczynają swoją przygodę z urządzeniami elektronicznymi wykorzystując je zarówno w kontekście interakcji społecznych jak i w procesie edukacji. Telefony komórkowe, tablety czy komputery stały się nieodłącznym elementem życia. Według danych Instytutu Matki i Dziecka, niektóre małe dzieci mogą spędzać przed ekranem nawet powyżej 4 godzin dziennie.
Problemy dnia codziennego
Kwestią, która budzi największe emocje i obawy rodziców w przypadku krótkowzroczności swoich pociech, jest fakt, że jej występowanie znacząco podnosi ryzyko występowania innych, groźnych chorób wzroku w przyszłości. Narażone są szczególnie osoby, wśród których wada wynosi przynajmniej -6 dioptrii. Mogą wówczas pojawiać się dodatkowo takie choroby jak makulopatia krótkowzroczna, odwarstwienie siatkówki, jaskra lub zaćma. Najpierw jednak rodzaj wady wzroku musi być zdiagnozowany, a tu nieoceniona jest rola rodziców, którzy powinni zwracać uwagę w szczególności na:
- zbyt częste mrużenie lub przecieranie oczu,
- łzawienie i/lub częste występowanie stanów zapalnych spojówek,
- występowanie bólu oczu, bólu i zawrotów głowy,
- nasilający się problem z wyraźnym widzeniem „na odległość”.
W przypadku pojawiania się powyższych objawów trzeba skonsultować dziecko z lekarzem okulistą. Badanie okulistyczne pozwoli ostatecznie ustalić przyczyny dolegliwości i postawić rozpoznanie. Jeśli to faktycznie krótkowzroczność trzeba będzie zastosować korekcje optyczną tj okulary korekcyjne lub soczewki nagałkowe (przy odpowiednim instruktażu soczewki można zastosować już trzylatkowi). Takie działanie wyrówna wadę i pozwoli na uzyskanie optymalnej ostrości wzroku Oczywiście trzeba pamiętać, że dziecko, a więc i jego narząd wzroku wraz ze wzrostem się zmienia i korekcja optyczna musi być co jakiś czas aktualizowana.
Kłopoty, jako wartość dodana
W leczeniu krótkowzroczności samo założenie okularów korekcyjnych może okazać się niewystarczające i mimo rzetelnego ich stosowania wada wzroku będzie postępować. Poza stosowaniem korekcji optycznej stosuje się wówczas między innymi kurację z podawaniem do oczu roztworu atropiny, czy też tzw ortokorekcję, kiedy odpowiedni rodzaj soczewek stosowany jest w nocy. Pamiętajmy, że problemy z prawidłowym widzeniem dzieci i młodzieży mogą się wiązać również z wieloma czynnikami psychicznymi czy wychowawczymi. W niektórych przypadkach krótkowzroczność potrafi wpłynąć na zdolność do nauki uczniów, a także znacząco ograniczyć aktywności fizyczne.
Co ma covid do krótkowzroczności?
Pandemia koronawirusa spowodowała bardzo poważne zmiany w życiu dzieci i młodzieży. Lekcje online i brak możliwości skorzystania z atrakcji na świeżym powietrzu przyczyniły się do zjawiska, które wśród okulistów znana jest jako epidemia krótkowzroczności. Chociaż przed pandemią problemy ze wzrokiem wynikające z krótkowzroczności miało aż 30% uczniów w wieku wczesnoszkolnym, to po jej wygaśnięciu liczba dzieci krótkowzrocznych rośnie. Rośnie też statystyczny średni przyrost wartości wady w ciągu roku o 1 lub więcej dioptrii. Jeszcze kilkanaście lat temu noszenie przez ucznia ostatniej klasy szkoły podstawowej szkieł korekcyjnych o mocy -5 dioptrii było rzadkością. Obecnie zjawisko występowania dużych wad wzroku u dzieci zadziwia coraz mniej. Wydaje się, że pandemia koronawirusa COVID-19 miała jednak na występowanie krótkowzroczności istotny, negatywny wpływ.
Co robić?
Chociaż w przypadku występowania krótkowzroczności, kluczową rolę odgrywa aspekt genetyczny na który póki co nie mamy wpływu, to należy dbać o to, by ograniczać możliwości postępu wady. Podstawowym działaniem powinno być zastosowanie odpowiedniej korekcji optycznej. Jednak równie istotne jak okulary, czy soczewki nagałkowe będą zmiany w zachowaniu dzieci i młodzieży oraz samych rodziców.
Aby uchronić wzrok najmłodszych, powinno się ograniczać korzystanie z telefonu komórkowego czy innego małego urządzenia elektronicznego. Technologia nie może się stać zastępstwem opieki, a każda chwila spędzona przed małym ekranem znacząco wpływa na rozwój wzroku dziecka. Lepszym rozwiązaniem, aczkolwiek nieidealnym będzie włączenie dziecku bajki na telewizorze z zachowaną kilkumetrową odległością.
W dzisiejszych czasach, użytkowanie sprzętu elektronicznego stało się na tyle powszechne, że zabronienie dzieciom korzystania z technologii wydaje się być niemożliwe. Pomimo tego, podczas używania smartfonów lub tabletów, rodzice powinni wprowadzać pewne ograniczenia, a zwłaszcza przerwy podczas pracy „do bliży”. Dobrym rozwiązaniem może być zainstalowanie oprogramowania, które samodzielnie ograniczy dzieciom czas spędzany przed urządzeniami elektronicznymi. W tym przypadku często stosuje się zasadę 2-3 minut przerwy na każde 20 minut patrzenia w ekran. Warto jednak pamiętać, że dzieci w głównej mierze biorą przykład z rodziców, dlatego powyższe zasady powinny dotyczyć również osób dorosłych. Skutecznym sposobem może być także odsunięcie w czasie momentu, w którym dziecko dostanie swój pierwszy telefon komórkowy. Ten krok może być jednak utrudniony ze względu na rozwój społeczny czy presję środowiska.
#
Epidemia krótkowzroczności u dzieci i młodzieży to obecnie bardzo duży problem, mamy jednak możliwości by występowanie i rozwój tej wady wzroku przynajmniej trochę ograniczyć. W wielu przypadkach to od opiekunów zależeć będzie dobry wzrok najmłodszych, ponieważ dziecko nie jest świadome swojego problemu. Aby zapobiec rozwojowi wad wzroku, warto przynajmniej raz do roku skorzystać z kontroli u okulisty lub optometrysty. Nie zatrzymamy postępu cywilizacji, ale zanim oko zakończy wzrost i wytworzy wszystkie funkcje wzrokowe niezbędne dla prawidłowej aktywności przez całe życie róbmy wszystko, by dla dobra naszych pociech smartfon nie zastępował kontaktu z bliskimi i grupą rówieśniczą. Chrońmy zdrowie (nie tylko oczu) najmłodszych!